Nie potrzebnie co rusz naskakuje na Pottera. Może powinnam mu to normalniej wytłumaczyć?
No i nasuwa się pytanie... Skąd wiem, że zraniłam Jamesa Pottera? A stąd, że chodzi jakiś nieobecny i co jakiś czas spogląda na mnie tęsknym wzrokiem.
Miałam już wracać do Wierzy Gryffindoru, gdy nagle usłyszałam czyjeś kroki. Zamarłam..
Ostrożnie wychyliłam się.. To był Potter i był dokładnie za rogiem. Zaciekawiona postanowiłam go śledzić.
Chłopak szedł przed siebie pewnie, co oznaczało, że nie raz tutaj był. Po chwili skręcił w boczny korytarz i zniknął za drzwiami.
I nagle w mojej głowie zaczęła się walka. Może powinnam za nim iść? Ale to przecież Potter, jeden z Huncwotów... Ale przecież może się mu coś stać.. No ale znowu zna ten zamek chyba bardzo dobrze.
No i na koniec końców postanowiłam ruszyć za nim.Pchnęłam stare drzwi, a one cicho zaskrzypiały. Wzdrygnęłam się na widok tego co zobaczyłam.
Pokój był niemal pusty. Niemal, ponieważ przy jednej z ścian stało lustro, a tuż obok stał Potter.
Nieśmiało przeszłam przez próg.
-Cześć Lily.. - na dźwięk jego głosu aż się przestraszyłam. Nie był taki jak zwykle. Był on dziwnie smutny, zupełnie jakby płakał. Zamknęłam drzwi po czym podeszłam do chłopaka.
-Potter, o co chodzi? -spytałam cicho. Minę miałam zapewne bardzo dziwną bo chłopak uśmiechnął się smutno.
-O nic nie chodzi.. W ogóle ze mną nie jesteś, a ja się staram... -powiedział roztrzęsionym głosem.
-Nie starasz się...Ty robisz wszystko na odwrót..Przez twoje wygłupy, i tak dalej właśnie mnie od siebie oddalasz! -powiedziałam miękkim głosem.. Na prawdę było mi go żal.
-Oj nie ważne.. -powiedział po czym dodał:- Lily, co widzisz w tym lustrze?
Spojrzałam się na nie.. A w odbiciu... Byłam JA ORAZ JAMES POTTER TRZYMAJĄCY SIĘ ZA RĘCE! Szybko spojrzałam się na chłopaka. Nie, on był za daleko. Znowu na lustro - byliśmy przy sobie.
-Widzę nas, trzymających się za ręce. -powiedziałam złowrogim tonem, a Potter cały się rozpromienił.
-Lily, ty tam, gdzieś pod swoją skorupą mnie pragniesz! -krzyknął uradowany.
-Że co?! -wybuchłam. Cała byłam czerwona na twarzy.
-To jest Zwierciadło Ain Eingrap. Ukazuje nam swoje najskrytsze pragnienia.-wytłumaczył mi Potter.
Nie mogłam uwierzyć własnym uszom.. Czyli.. moim pragnieniem jest bycie z Potterem?
Jeszcze raz rzuciłam okiem na zwierciadło. Dwójka ludzi była szczęśliwa w swoim towarzystwie..
Po chwili wybiegłam, nie zwracając najmniejszej uwagi na nawoływania Pottera.
~~***~~~
Szkolne błonia w październiku były wspaniałe. Różnokolorowe liście powiewające na wietrze dodawały im uroku. Spacerując po nich czułam się dobrze.
Dlaczego tylko dobrze? Bo tylko tak mogę się czuć najlepiej. Lepiej się nie da, ponieważ...
Ponieważ brakuje mi Syriusza Blacka.
Jego długich, ciemnych włosów, oraz pięknych oczu.. Trzeba było przyznać, był on Bogiem Hogwartu.
Nagle usłyszałam za sobą jego głos:
-Dorocas, możemy porozmawiać?
__________________________
Taadam! I jak się podoba? Sorki, że tak długo ale szkoła :/
Rozdział interesujący i ciekawy, jednak czegoś mi tutaj brakowało ... Zdziwiło mnie to iż to James wytłumaczył Lily działanie tego, jakże niezwykłego lustra, a przecież panna Evans powinna doskonale wiedzieć czym jest te lustro. Liczę, że kolejny rozdział pojawi się niebawem. Ps. Blog dodaję do obserwowanych.
OdpowiedzUsuńDziękuje za miły komentarz i za dodanie mojego bloga do obserwowanych.
UsuńA teraz wytłumaczę o co mi chodziło. James wytłumaczył to pośpiesznie Lily, aby 'zatamować' jej przypływ złości. No a nasza bohaterka zapewne o tym wiedziała, ale nie to jej było w głowie ;)
Baka, źle zapisałaś nazwę zwierciadła Ain Eingarp.
OdpowiedzUsuńLiterka w złe miejsce, nie pasi OLESŁAWO?! XD
Usuń