.

.
.

sobota, 27 września 2014

07.Druga okropna wiadomość

Obudziłam się. Po raz drugi zresztą. Wcześniej z powodu koszmaru, ale teraz byłam już spokojna.
Przekręciłam głowę. Chłopak już nie spał i zatroskanym wzrokiem patrzył się na mnie.. Szybko wstałam.
-Oo.. Już wstałaś Liluś. -powiedział z uśmiechem James.
-Jak widzisz.. -warknęłam, po czym dodałam:- I nie mów na mnie Liluś!
-Jeśli tak wolisz...
-Dzięki za wczorajsze.. I..  do zobaczenia na śniadaniu. -powiedziałam spuszczając wzrok po czym pobiegłam do swojego dormitorium.
Rozejrzałam się po nim. Ciemne włosy Dorocas widoczne były na poduszce, a blada ręka Julii wystawała spod kołdry. No tak, to przecież zwykły poranek..
Schodząc na śniadanie przeczuwałam, że dziś stanie się coś złego. I rzeczywiście. Kiedy tak sobie spokojnie jedliśmy dyrektor Dumbledore wstał.
-Moi drodzy. Życzę Wam smacznego i aby dłużej Wam nie przeszkadzać, chcę tylko powiedzieć jedno krótkie zdanie. Proszę pannę Evans do swojego gabinetu zaraz po śniadaniu. To tyle, dziękuje.
Zamarłam. Coś się stało? Czyżby Śmierciożercy zaatakowali moją rodzinę?
Szybko wybiłam z głowy tą myśl. Nie dojadłam już śniadania. Nie mogłam.
Jak we mgle poszłam do Sali Wejściowej. Po paru minutach przyszedł dyrektor. Nic nie mówił, tylko wskazał głową abyśmy szli za nim. Po około 10 minutach stałam w jego gabinecie, przyglądając się portretom jego poprzedników.
-Panno Evans... Ostatnio zaczęło się dziać w Twoim życiu wiele, wieele złego. -powiedział. Na jego słowa przytaknęłam głową a on ciągnął dalej. - I ta wiadomość może być dla Ciebie ciosem.
Przełknęłam ślinę. Wiedziałam, że ta wiadomość będzie zła.
-Niech pan powie... -wychrypiałam.
-Lily.. Twoja mama... Ona...
Zamknęłam oczy.... Tak to będzie zła wiadomość.
-Ona nie żyje. Została zabita przez Śmierciożerców. -to zdanie wypowiedział z trudem. Nie czekając na pozwolenie wybiegłam z gabinetu...
Dlaczego wszystko robi mi na złe.. Moja kochana mama... Ta sama rudowłosa osóbka, która zawsze mnie wspierała i była dla mnie niczym przyjaciółką... Ona nie żyje..
Zamknęłam oczy i mimowolnie jęknęłam.
-Lily?? Lilka co Ci? -usłyszałam za sobą. To był Remus. Chwile później podbiegła do mnie Dorocas z Julią. Ale odsunęłam je od siebie. Po chwili stał przede mną Potter, przytulił mnie do siebie i pogładził po głowie..
Stanęłam na palcach i wyszeptałam mu:
-Ona nie żyje.. Moja mama nie żyje....
_________________________
Wybaczcie, że taki krótki, ale nie mam czasu, bo mam nawał prac domowych.
Wiem, wiem.. Kolejna uśmiercona postać, ale to do czegoś będzie zmierzać.
Pozdrawiam,
Autorka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz