Kiedy już tam się znalazłam zobaczyłam przerażający widok. Martwe ciało mojej przyjaciółki z dormiotrium - Katheriny oraz demenotra.. Mimowolnie krzyknęłam z rozpaczą. Obślizgłe łapska dementora skierowały się w moją stronę.
-EXPECTO PATRONUM!! -usłyszałam.. Był to Potter, który trzymał przed sobą różdżkę, z której wyskoczył piękny jeleń.
Rozejrzałam się po pokoju. Aktualnie nikogo oprócz mnie i Jamesa (nie licząc martwego ciała Katheriny) nie było. Wszyscy byli na kolacji.
-Lily, nic Ci nie jest? -spytał zatroskanym tonem chłopak. Zaczęłam płakać.
-Ka..Katherina.. -wyjąkałam przez łzy. Dopiero teraz Potter zobaczył jej ciało. Cały zbladł.
-Pocałunek dementora.. -wyszeptał. Tak, miał rację. Pocałunek dementora odebrał życie mojej współlokatorce. Czy gdybym przybyła tu wcześniej ona jeszcze by żyła? No ale bez Pottera bym sobie nie poradziła. Zaklęcie patronusa (takie potężne) umie wyczarować tylko potężny czarodziej. Tak ogólnie mieliśmy to przerabiać za miesiąc. No i za miesiąc za późno...
-Dziękuje... -wyszeptałam po czym wtuliłam się w Pottera. Nie wiem czemu, po prostu coś mnie tchnęło.
-Lily.. Nic Ci nie jest? Na pewno? -spytał chłopak. Spojrzałam na jego twarz. W jego czekoladowych oczach widoczne było zmartwienie.. Jakie on ma piękne oczy...
-Tak.. Gdyby nie ty... -urwałam po czym spojrzałam się na bezwładne ciało koleżanki. Jej jasne blond włosy otaczały jej głowę niczym aureola.
-Spokojnie.. -zaczął mnie uspokajać chłopak.
-Lil... AAAAAAAAAAA!!! -usłyszałam krzyk Dorocas. Była z Syriuszem. Widząc całe zdarzenie oboje stali się bladzi. -Trzeba powiadomić Dumbledore'a. I to jak najszybciej.-powiedział cicho Black. Potter pomógł mi usiąść na fotelu.-Jak to się stało?-po raz pierwszy zabrała głos Dorocas.
-Weszłam tu.. i Katherine... ona była już martwa.. a obok był dementor... Chciał mi chyba... też.. coś zrobić, ale James mnie uratował.-wyszeptałam przerażona, nie zwracając nawet najmniejszej uwagi, że nazwałam Pottera po imieniu.
-Dziękuje James. -powiedziała moja przyjaciółka po czym podeszła i przytuliła mnie.
-Chyba pójdziemy.. -mruknął pod nosem Potter po czym ruszył w stronę portretu.
-Nie, zostań! -krzyknęłam spanikowana. Black, Dorocas i sam Potter zrobili zdumione miny.
-Ale...
-Nie James! Proszę, nie dam sobie rady. -poczułam, że się rumienie. Ja poprosiłam o coś Pottera?!
Potter i Black wymienili wymowne spojrzenia po czym ten pierwszy przytulił mnie do siebie.
-No to... Choć Dorocas. -powiedział Black po czym wraz z moją przyjaciółką ruszyli w kierunku wyjścia.
~~***~~
Spała. Lilyanne Evans spała w moich ramionach słodko uśmiechając się przez sen. Nie mogłem w to uwierzyć. Nie powiem, szkoda mi Katheriny, ale dzięki temu zbliżyłem się do Evans.. Choć nie, nie powinienem tak myśleć. Ona nie żyje... Spojrzałem raz jeszcze na śpiącą w mych objęciach dziewczynę.
Tak bardzo pragnąłem aby była tylko i wyłącznie moja....
______________________
I jak wam się podoba? Piszcie prosze swoją opinie.
Kiedy kolejna część ?
OdpowiedzUsuńJuż niedługo. Jestem w połowie następnego rozdziału :)
Usuń