.

.
.

niedziela, 31 sierpnia 2014

02. Wspomnienia

Siedziałam przy kominku w Pokoju Wspólnym Gryffindoru i pisałam wypracowanie dla McGonagall. Starałam się nie popełnić żadnego małego błędu, tak jak na pierwszym roku kiedy to popełniłam wieele pomyłek. Stawiałam właśnie kropkę, która miała zakończyć moje jakże wspaniałe wypracowanie gdy nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi przez portret. Zdziwiłam się, ponieważ była późna pora, a każdy kto nie był wtedy w swoim dormitorium (lub Pokoju Wspólnym) dostawał szlaban.
-Mówiłem Ci, że ona się domyśliła!W ogóle się do nas nie odzywa i bacznie obserwuje na każdym kroku!- usłyszałam. Był to głos Pottera.
-Rogacz, uspokój się. Ale masz pietra. -ciemnowłosy właściciel głosu próbował uspokoić towarzysza.
-Nie Syriuszu. To się robi chore! Co będzie jak ona dowie się całej prawdy? Dowie się kim jest Remus?!-rzekł spanikowanym głosem Potter.
-Nie rozumiem Cię co ty w niej widzisz, James. W Hogwarcie jest wiele seksownych dziewczyn, które czekają na każde twoje skinienie palcem! -krzyknął Black. Coraz bardziej zaciekawiona odłożyłam książkę po czym zaczęłam przybliżać się do rozmawiających postaci.
-Ja ją kocham, nie rozumiesz?! A jako mój najlepszy kumpel powinieneś mnie wspierać!
-Już dawno powinieneś zauważyć, że twoje wygłupy na nią nie działają. -rzekł Syriusz, a ja całym sercem się z nim zgadzałam. W końcu nie wytrzymałam.
-Możecie przestać mnie obgadywać? -zapytałam złowrogim tonem. Ich reakcja była natychmiastowa: oboje odskoczyli od siebie jak sparaliżowani. Black zaczął kurczowo trzymać się fotela, a Potter..
Potter bezczelnie podszedł i objął mnie w talii.
-Ciekawe jak, skoro siedzisz w mojej głowie dwadzieścia cztery na dobę. -powiedział uwodzicielskim głosem, ale na mnie to nie zadziałało. Miałam to gdzieś.
-Puszczaj! -warknęłam po czym zaczęłam się wyrywać. Nic, nadal stałam w jego objęciach. - No puszczaj!
Z twarzy Pottera zniknął uśmiech, po czym z kamienną twarzą odszedł do swojego Dormitorium.
Black chwile się na mnie popatrzył po czym szybko pobiegł za swoim towarzyszem, zostawiając mnie z mętlikiem w głowie.



                                              ~~***~~
Do dormitorium wparowałem wkurzony jak nigdy. Co ona sobie myśli, że ja nie mam uczuć?!
Że mnie nie rani?! To w takim razie bardzo się myli, oj bardzo.
Zrezygnowany położyłem się na swoim łóżku. Jak ona mogła?
Po chwili zasnąłem myślami błądząc o Lily Evans.

                                       

                                           ~~***~~
Po kąpieli czułam się jak nowo narodzona i nawet żaden Potter by tego nie popsuł.
Zrezygnowana położyłam się na łóżku. Próbowałam zasnąć, lecz rozmowa Pottera z Blackiem wciąż dźwięczała mi w uszach.
Czyżby Remus miał jakąś tajemnice? No i słowa Pottera o mnie.. Nie, to przecież jest z pewnością naciągane.
Zamknęłam oczy i znalazłam się w zupełnie innym świecie.

Dwie dziewczynki huśtały się na huśtawce, a zza krzaków obserwował je chudy chłopiec o długich, czarnych włosach. Poszczególne części jego stroju tak do siebie nie pasowały, że wyglądało to na świadomy wybór: przykrótkie dżinsy, dziwaczna, przypominająca damską bluzkę koszula i obszerna, wyświechtana peleryna, która śmiało mogła należeć do dorosłego.
 - Lily, nie rób tego! - krzyknęła starsza siostra.
Ale dziewczynka rozhuśtała się bardzo wysoko i wyleciała w powietrze – dosłownie wyleciała! - wybuchając radosnym śmiechem, jednak zamiast zwalić się z łoskotem na asfalt, którym wylany był plac zabaw, zawisła w powietrzu jak artystka pod kopułą cyrku, po czym wylądowała lekko, na pewno zbyt lekko jak na taką wysokość.
 - Mama ci mówiła, żebyś tego nie robiła! - Petunia zatrzymała huśtawkę, szorując sandałami po asfalcie. Zeskoczyła z niej i stanęła, trzymając się pod boki.
 - Lily, mama mówiła, że ci nie wolno!
 - Przecież nic mi się nie stało! - odparła Lily, chichocąc. - Tuniu, popatrz na to. Zobacz, co potrafię.

Tak, nadal pamiętała ten pamiętny dzień. Wtedy jeszcze ona i jej siostra Petunia były przyjaciółkami.

Petunia rozejrzała się. Na placu zabaw nie było nikogo prócz nich i Snape’a, o którego obecności nie wiedziały. Lily podniosła kwiatek opadły z krzaka, za którym krył się Snape. W Petunii ciekawość najwyraźniej zwyciężyła strach, bo podeszła do niej. Lily wyciągnęła rękę. Kwiat leżał na jej dłoni, rozchylając i zwijając płatki jak jakaś dziwna ostryga.
 - Przestań! - krzyknęła Petunia.
 - Przecież to cię nie boli - odpowiedziała Lily, ale zamknęła dłoń i odrzuciła kwiat na ziemię.
 - Tego nie wolno robić - powiedziała Petunia, ale jej oczy powędrowały za opadającym powoli kwiatem. - Jak ty to robisz? - zapytała, a w jej głosie wyraźnie zabrzmiała zazdrość.

Lily dobrze wiedziała co się za chwile stanie.. Po chwili czuła jak na myśl o tym wydarzeniu, jej żądek drastycznie się kurczy..

- To chyba oczywiste, nie? - zawołał Snape, nie mogąc się już dłużej powstrzymać, i wyskoczył zza krzaka.
Petunia wrzasnęła i szybko uciekła w stronę huśtawek, ale Lily, choć trochę wystraszona, nie ruszyła się z miejsca. Na ziemistych policzkach Snape’a pojawił się blady rumieniec.
 - Co jest oczywiste? - zapytała Lily.
Snape był wyraźnie podekscytowany. Zerknął nerwowo na Petunię kręcącą się przy huśtawkach, po czym zniżył głos i powiedział:
 - Wiem, kim jesteś.
 - O co ci chodzi?
 - Jesteś... jesteś czarownicą.
Zrobiła obrażoną minę.
 - Nie wolno tak przezywać!
Uniosła dumnie głowę i pomaszerowała w stronę siostry.
 - Nie! - zawołał Snape, teraz już cały czerwony na twarzy.
Siostry zmierzyły go krytycznym spojrzeniem, trzymając się jednego słupka huśtawki, jakby dawało im to poczucie bezpieczeństwa.
 - Bo jesteś - zwrócił się Snape do Lily. - Jesteś czarownicą. Obserwuję cię od pewnego czasu. Ale nie ma w tym nic złego. Moja mama też jest czarownicą, a ja jestem czarodziejem.
Petunia parsknęła drwiącym śmiechem.
 - Czarodziejem, akurat! - zawołała, odzyskując odwagę po wstrząsie, jakim było jego nagłe pojawienie się na placu zabaw. - Wiem, kim jesteś. Jesteś chłopakiem od Snape’ów. Oni mieszkają w Spinner’s End, nad rzeką - wyjaśniła, zwracając się do Lily, a po tonie jej głosu można było poznać, że taki adres źle o kimś świadczy. - Dlaczego nas szpiegujesz?
 - Wcale nie szpieguję - odrzekł Snape. Czuł się fatalnie, bo był cały spocony i wstydził się swoich brudnych, tłustych włosów. - W każdym razie ciebie na pewno nie – dodał złośliwie. - Jesteś mugolką.
Petunia najwyraźniej nie znała tego słowa, ale wystarczył jej ton, jakim to powiedział.
 - Lily, chodź, idziemy! - powiedziała ostro.
Lily poszła za nią posłusznie, na pożegnanie obrzucając Snape’a wyzywającym spojrzeniem. Stał, patrząc, jak idą przez plac zabaw...


Wtedy nie uwierzyła Severusowi. Teraz jednak, z biegiem lat wiedziała, że mówił prawdę..

Znajdowali się w jakimś zagajniku. Nieco dalej, za drzewami, migotała w słońcu rzeka. Cień drzew tworzył chłodną, zieloną kryjówkę. Dwoje dzieci siedziało po turecku naprzeciw siebie. Tym razem Snape zdjął pelerynę, a jego stara koszula nie raziła tak w półcieniu.
 - ...i ministerstwo może cię ukarać za uprawianie czarów poza szkołą. Przysyłają list.
 - Przecież uprawiałam czary poza szkołą!
 - Bo my jeszcze możemy. Jeszcze nie mamy różdżek. Póki jesteś dzieckiem, nic ich nie obchodzisz. Ale jak tylko skończysz jedenaście lat - dodał z ważną miną - i zaczną cię szkolić, to już musisz uważać.
Na chwilę zapadło milczenie. Lily podniosła z ziemi gałązkę i zakręciła nią w powietrzu, wyobrażając sobie iskry tryskające z jej końca. Potem odrzuciła gałązkę, nachyliła się do chłopca i powiedziała:
 - Ale to jest prawda, co? To nie żart? Petunia mówi, że mnie okłamujesz. Mówi, że nie ma żadnego Hogwartu. A on jest naprawdę, tak?
 - Jest, ale tylko dla nas. Dla niej nie. Ale my dostaniemy listy. Ty i ja.
 - Naprawdę? - szepnęła Lily.
 - Oczywiście - odrzekł Snape i mimo źle obciętych włosów i dziwacznego stroju sprawiał teraz wrażenie kogoś ważnego, pewnego siebie i całkowicie wierzącego w swoje przeznaczenie.
 - A ten list naprawdę przyniesie sowa?
 - Zwykle tak jest. Ale ty urodziłaś się w mugolskiej rodzinie, więc przyjdzie ktoś ze szkoły, żeby wyjaśnić to wszystko twoim rodzicom.
 - To coś zmienia, że urodziłam się w mugolskiej rodzinie?
Snape zawahał się. Jego czarne oczy, płonące entuzjazmem w zielonym półcieniu, przebiegły po jej bladej twarzy i ciemnorudych włosach.
 - Nie - powiedział. - To niczego nie zmienia.

Niczego nie zmienia?! Lily teraz na prawdę się wkurzyła. Teraz wszystkie osoby, które urodziły się w mugolskiej rodzinie, Severus wraz z innymi Ślizgonami nazywał szlamami. Ciekawe, czy ją też tak nazwie.

 Wyciągnęła się na zasłanej liśćmi murawie i patrzyła na zielony baldachim nad nimi. Pochłaniał ją wzrokiem, jak wówczas, na placu zabaw.
 - Severusie...
Lekki uśmiech wykrzywił mu usta, gdy wypowiedziała jego imię.
 - Co?
 - Opowiedz mi znowu o dementorach.
 - A po co chcesz o nich wiedzieć?
 - No bo jak użyję czarów poza szkołą...
 - Za coś takiego nie wydadzą cię dementorom! W ich ręce wpadają tylko ci, którzy zrobią coś naprawdę złego. Oni strzegą więzienia czarodziejów, Azkabanu. Ty tam nie trafisz, ty jesteś zbyt...
Znowu się zaczerwienił i podarł na strzępy kilka liści. Nagle coś zaszeleściło i odwrócili się gwałtownie. Petunia, ukrywająca się za drzewem, straciła równowagę.
 - Tunia! - zawołała Lily, zaskoczona, ale i ucieszona.
Snape zerwał się na nogi.
 - No i kto teraz szpieguje?! - krzyknął. - Czego chcesz?
Petunia oddychała ciężko, przestraszona, że nakryli ją na podglądaniu. 
 - A co ty masz na sobie? - zapytała, wskazując na pierś Snape’a. - To bluzka twojej mamy?
Trzasnęło i spadła wisząca nad nią gałąź. Lily krzyknęła. Gałąź zaczepiła o ramię Petunii, która cofnęła się chwiejnie i wybuchnęła płaczem.
 - Tuniu!
Ale Petunia już uciekała. Lily wytrzeszczyła oczy na Snape’a
 - Ty to zrobiłeś?
 - Nie - odpowiedział z wyzywającą, ale i trochę przestraszoną miną.
 - To ty! - Zaczęła się od niego oddalać. - Ty to zrobiłeś! Skrzywdziłeś ją!
 - Nie... to nie ja!
Ale to kłamstwo nie przekonało Lily. Jeszcze raz spojrzała na niego z wyrzutem i pobiegła za siostrą, a Snape został sam, biedny i zmieszany...


Kiedyś poszła za Petunią w obronę.. Czy teraz by coś takiego zrobiła? Nie, z pewnością nie. Bo teraz... Teraz jest inaczej.


______________________
Od autorki:
Jak wam się podoba? Piszcie w komentarzach. No i zapraszam na swojego aska:
http://ask.fm/zuzannaa11

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz