.

.
.

niedziela, 14 września 2014

06. Sen, który był dziwnie realistyczny

Po tragicznej śmierci Katheriny zasnęłam w ramionach Pottera. A sen był bardzo dziwny.


Drzwi domu były lekko uchylone, więc bez pukania przeszedł przez próg, nieco zawadzając czubkiem głowy o futrynę drzwi. Rozglądając się po wszystkich pokojach mieszkania, stwierdził, że tu na dole nie ma nikogo.

Wzdrygnęłam się przez sen, który następnie kontynuowałam. 

Jednak gdy wszedł po schodach na górę, dostrzegł pierwszą oznakę nienormalności. Na szczycie schodów leżało nieruchome ciało młodego mężczyzny, jego twarz była blada jak kreda, a oczy wpatrzone gdzieś w dal. Olbrzymi mężczyzna  zachwiał się na nogach opierając się brutalnie o ścianę, z której nieco odpadł tynk.

W tym mężczyźnie bez przeszkód rozpoznałam Hadgrida.

Zerknął raz jeszcze na nieruchome ciało rozczochrańca rozglądając się po korytarzu na którym stał. Nie musiał szukać długo, pierwsze drzwi na prawo leżały bezwładnie na ziemi. Tu w tym pokoju nie było połowy sufitu i dachu. Gruzy i gałęzie drzew leżały tu jeden koło drugiego, lecz jego największą uwagę zwróciła inna rzecz, kobieta.



Kobieta o lśniących rudych włosach, leżała wśród gruzów, jej oczy były mokre od łez, a usta rozwarte w niemym okrzyku. Zielone oczy patrzyły prosto na Hagrida, który instynktownie spuścił wzrok z kobiety, jakby te oczy raniły go bardziej niż widok leżącej jej nie ruchomej na ziemi. Jednak nie mógł się powstrzymać, zerknął na nią raz czy dwa.


Przeraziłam się, bo bez przeszkód (nawet podczas snu) rozpoznałabym siebie. Hadgrid szepnął coś niewyraźnie.

Gdy wydmuchiwał nos, z rozwalonego łóżeczka dosłyszał cichy szloch, szybko minął ciało Lily schylając się ku dziecinnemu łóżeczkowi. Leżał w nim mały bezbronny chłopiec, o czarnej czuprynie, pyzatej twarzy i lśniących zielonych oczach. Chłopiec patrzył na Hagrida ssąc kciuka. Gdy delikatnie podniósł chłopca ten cicho zaszlochał, delikatnie obejmując swoimi rączkami ogromną dłoń Hagrida. Wtem olbrzym dostrzegł dziwną bliznę na czole niemowlęcia, bliznę w kształcie błyskawicy.


- Malusi Harry - wyszeptał Hagrid obserwując dzieciątko - Nie bój się, Hagrid nie zrobi ci krzywdy. Hagrid zabierze cię stąd - powiedział okrywając małego Harry'ego grubym kocem.
- Mama - szepnął niewyraźnie Harry wskazując drobną rączką na leżącą Lily.
- Taak... mamusia - jęknął Hagrid rozklejając się na dobre.

Nagle obudziłam się. Ten sen... Był koszmarny. Cała byłam spocona, a siedzący obok  mnie Potter patrzył się na mnie przerażony..
-Lily, co Ci? - spytał.
-On...
-Co on?
-Byłam martwa...-szepnęłam.
-To był sen! 
-Nie, to nie był sen. Był zbyt realistyczny. Byliśmy w Dolinie Godtryka.
-Jak to BYLIŚMY? -spytał zdezorientowany.
-Ty też byłeś martwy. Hadgrid nas znalazł. A potem znalazł małego chłopca, który... -urwałam. Nie chciałam niczym się dzielić z Potterem. Zwłaszcza,że coś mi mówiło, że to właśnie my byliśmy rodzicami chłopca. No a na pewno ja.
Chłopak przytulił mnie do siebie, a ja cicho zaszlochałam w jego koszulę. Byłam już bezpieczna.
_______________
Nie wiem czemu po dodani zdjęcia tekst zrobił się biały ale trudno, może to usunę.

3 komentarze:

  1. Czekam na kolejny ... dłuższy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. KJEDY KOLEINY ROSDZIAŁ??? CZEKAM I CZEKAM!!! ZDRAJCO PODŁY!11111111111
    OBIECAŁAŚ</3
    SZOK! NIEDOWIERZANIE!

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda mi Hagrida i Harrego..
    Biedna Lily.
    Szkoda że rozdział taki krótki. <3

    lily-evans-i-james-potter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń