.

.
.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

01. Początek mojej historii

Siedziałam właśnie w Wielkiej Sali jedząc ciepłe tosty. Ogólnie nic się nie działo. Co jakiś czas było słychać drobne sprzeczki między Ślizgonami a Gryfonami. W pewnym momencie, kiedy zakładałam pasemko moich rudych włosów za ucho do sali weszli Huncwoci. Wszyscy wyglądali na okropnie zmęczonych i mieli podrapane twarze.Normalnie wzruszyłabym ramionami, ale co było dziwne - ta sama akcja powtarzała się co miesiąc.
Wymieniłam z Dorocas spojrzenia po czym wróciłam do śniadania. Jednak sprawa chłopaków za bardzo mnie wciągnęła. Bo przecież chyba każdy o zdrowym umyśle zdziwiłby się, że co miesiąc Remus jedzie do chorej matki, no i w tym samym czasie reszta Huncwotów znika na noc.
Zdziwiona wpatrywałam się w Pottera, co nie umknęło jego uwadze.
-Co Evans, jednak się ze mną umówisz?-spytał z szerokim uśmiechem.
-Nie. A może jesteście wszyscy animagami? A może któryś z was jest wilkołakiem?-spytałam z kpiną w głosie, ale ich reakcja była natychmiastowa:
Peter zaczął krztusić się jedzeniem, Remus i Black wyglądali jak sparaliżowani, a Potter zamarł z łyżką w połowie drogi do ust. Wiedziałam, że coś jest nie tak.
-Co jest?! -spytałam zdenerwowana. Pierwszy ostygnął szanowny pan Potter bo zamrugał oczami po czym odłożył łyżkę.
-Lily..-zaczął chrapliwym głosem, który nie był w jego stylu.
- Powiedziałam coś, co jest prawdą? -zaczęłam się domyślać... Tak, to układało się w całość!
Huncwoci popatrzyli na siebie z przerażeniem w oczach.. Mam ich, pomyślałam.
-Nie, nie o to chodzi.. Po prostu.. W lesie czai się wilkołak i my.. -zaczął Potter ale ja mu przerwałam.
-I co dziwne, zawsze kiedy jest pełnia znikacie! -powiedziałam złowrogo, po czym dodałam: -Jako perfekt boje się o Was..
-Czyli żywisz do mnie jakieś uczucie? -spytał z nadzieją w głosie Potter, a ja parsknęłam śmiechem.
-Nienawiść się też liczy?-spytałam i nie czekając na odpowiedź wytłumaczyłam Huncowtom o co chodzi: -Boje się o Was ponieważ jestem perfektem Gryffindoru, a wy jego uczniami. A po tobie Remus, bym się nie spodziewała. Przecież ty też jesteś perfektem!
Nie czekając na ich odpowiedź wybiegłam z Salii, wcześniej chwytając torbę z książkami.

                                                   ~~***~~
Nie mogłem uwierzyć, że nas zdemaskowała.. Choć nie wyglądało na to, że dowiedziała się tego szperając w książkach i tak dalej. O nie.. Mówiła to sarkastycznie, ale jednak powiedziała prawdę.
-Uspokój się Rogacz.. Znajdź sobie jakąś następną laskę i potem ją rzuć. Przejdzie Ci. -powiedział Syriusz ale to jeszcze bardziej mnie zdenerwowało.
-Ale ja ją kocham! -wybuchłem, a Black zrobił zdziwioną minę.
-Kogo? -spytał jakby nie swoim głosem.
-To przecież oczywiste, że Lily. - pośpieszył mi z odsieczą Remus, a Łapa wybuchł śmiechem.
-Tą... Lily?...Ev..ans? -pytał śmiejąc się. Nie wytrzymałem i przywaliłem mu mocno w ramię.
-Au! To boli! -krzyknął Syriusz z miną zbitego psa (którym  zresztą był). No tak, w to ramie podrapał go Remus, który w tym momencie westchnął teatralnie po czym wrócił do czytania książki.
A co zrobiłem ja? A ja wróciłem do rozmyślania o pannie Evans.

                                                 ~~***~~
Siedziałam na parapecie okna w naszym dormitorium.Coraz częściej miejsce w mojej głowie zaczęli zajmować Huncwoci.. Myślałam, że Remus jako perfekt będzie ich mobilizował a tu proszę.. Nic nie robi tylko włóczy się wraz z nimi.
A
Moje rozmyślenia zauważyła Dorocas bo spojrzała na mnie jak na wariatkę.
-Lily, jeśli jeden z nich jest wilkołakiem, a inni mu pomagają to wiedz, że są w niebezpieczeństwie, i to dużym!-powiedziała takim głosem, jakby miała 1000 lat.
Złapałam się za głowę. Jak mogłam być taka głupia? Im wszystkim grozi niebezpieczeństwo!
W tym też Potterowi... Lily STOP!
Wszystkim grozi i koniec... W głowie miałam tylko jedną myśl: przed następną pełnią będę ich miała na oku.


______________________
I jak? Mi się podoba :-) Piszcie swoje opinie w komentarzu.

4 komentarze:

  1. Fajne podoba mi się ;) Jestem ciekawa jak się to ułoży :) Życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, tylko troszkę dziwne, że Lily zgadła od razu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze, od kiedy to Lily i Remus byli czasami w języku niemieckim? Po drugie, ach, jakaż zmyślna ta nasza Lilka, Sherlock Holmes może jej co najwyżej gacie prać. Po trzecie, Syriusz jest kompletnym idiotą, że nie zauważył, że jego kolega pała namiętną miłością do naszej Mary Sue? Bo przecież, dorga autorko, wprowadziłaś nam James który codziennie pierdyliard razy pyta Lily, czy się z nim umówi, to chyba jest dość znaczący sygnał. Po czwarte, droga autorko, jeśli nie jesteś pewna co do pisowni imion pewnych bohaterów - google nie gryzie. Dziękuje, dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na razie Lily jest Marysią Zuzanną, której Sherlock może buty czyścić (jak to powiedziała poprzedniczka). Nie sądzę, aby takie zbiegi okoliczności jak ten w Wielkiej Sali się zdarzały. James jest zakochany w Lily. Nawet szaleńczo, niezdrowo, ja bym na miejscu Lilki się bała. Syriusz jest idiotą. Peter nie istnieje. Remus niby jest, a niby go nie ma. Nie znam żadnej Dorocas. Znam Dorcas.
    Zdarzają się błędy. Nawet często. Mam nadzieję, że poprawisz :-)

    OdpowiedzUsuń